BĘDĄ ŚWIĘTA

Unoszący się zapach ciepłego barszczyku, migotające światełka na choince, stół zastawiony pysznymi potrawami, uroczysta modlitwa i zaśpiewana kolęda. To już zaraz, już niedługo – święta nadchodzą!
Mimo trwania pandemii koronowirusa Święta Bożego narodzenia i tak się odbędą. Zdecydowanie nie będą takie jak co roku, być może niektórzy z nas nawet nie zobaczą babci i dziadka lub ulubionego kuzyna. Nie zmienia to faktu, że w naszych sercach Chrystus ma narodzić się na nowo.
Jeszcze trwający czas Adwentu ma nam dać do zrozumienia, że czekamy na ponowne przyjście Pana Jezusa – paruzję. Pisząc, że większość z nas – wierzących – nawet nie zwraca na to uwagi, to jakbym nic nie napisał. W dzisiejszych czasach odchodzi się od drobnego wysiłku zadbania o swoją relację z Bogiem. Oczywiście kwestią nadrzędną jest, że bez wspomnianego już kuzyna i barszczyku święta na pewno nie będą takie same, tylko musimy pamiętać, że to jest tu i teraz. Przez obchodzenia świąt od połowy listopada w marketach, straciliśmy wizję nieba i patrzenia na to co duchowe.

Przeżywanie świąt w gronie rodziny nie jest niczym złym, jednak skoro w naszych sercach ma na nowo narodzić się Chrystus to musimy mu na to pozwolić! Pierwszą i nadrzędną kwestią jest mój grzech. Chcąc wyjść dalej z tą myślą, muszę postawić pewną jasność: Tak jestem grzeszny. Nie ma znaczenia, że ktoś robi coś gorszego ode mnie, ale ja sam grzeszę i oddzielam się od nieustannej miłości Boga. Czy to oddzielenie oznacza, że Bóg przestaje mnie kochać? Absolutnie nie, owe oddzielenie oznacza, że przestaję zauważać ogrom Bożej łaski.

Doszliśmy do momentu, kiedy wybór – z racji wolnej woli – należy już tylko do nas. Jeżeli chcemy dalej budować relację z Bogiem nie pozostaje nam nic innego, jak zauważyć niedoskonałość i zacząć z nią walczyć.

Zostaw komentarz