„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21)

Komentarz do Liturgii Słowa na 8. niedzielę zwykłą (27 luty) – ks. Grzegorz Mazur

1. czytanie (Syr 27, 4-7)
Wypowiedzi człowieka ujawniają jego wartość

Psalm (Ps 92 (91), 2-3. 13-14. 15-16 (R.: por. 2))
Dobrze jest śpiewać Tobie, Panie Boże

2. czytanie (1 Kor 15, 54b-58)
Przez Chrystusa zwyciężamy śmierć

Aklamacja (Por. Flp 2, 15d. 16a)
Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia na dziś

(Łk 6, 39-45)
Z obfitości serca mówią usta


Chyba każdy z nas doświadcza pokus, by porównywać się z innymi i wytykać im błędy. Niekiedy tak bardzo zajmuje nas to, co robią ludzie wokół nas, że patrzymy przez palce na własne życie. Zdarza się, że ktoś przychodzi do spowiedzi i zamiast mówić o swoich grzechach, opowiada o słabościach współmałżonka, teściowej, sąsiada, szefa w pracy… Albo wchodzi w użalanie się nad sobą, nadmiernie akcentując własne braki i wzdychając za tym, co mają inni.

Porównywanie się bywa groźne. Dlaczego? Bo przesadnie skupia nas na sobie. Nie zawsze zresztą w zgodzie z rzeczywistością. Zdarza się przecież, że nie doceniamy własnego potencjału i z różnych przyczyn zaniedbujemy złożone w nas zasoby. Punktem odniesienia zamiast Boga staje się wtedy drugi człowiek. Ktoś, kto się porównuje, zazwyczaj tęskni za tym, czego nie ma lub w sobie nie widzi, a co dostrzega u innych. Chce stać się na obraz i podobieństwo bliźniego, a nie Pana Boga. Można też porównywać się po to, by sobie coś udowodnić, poczuć się lepszym od niektórych ludzi, uznać ich za głupszych, mniej porządnych, niezbyt pobożnych i na tych przekonaniach fałszywie budować swoją wartość. Obydwa te warianty porównywania się są co najmniej niedojrzałe: zaburzają ewangeliczną miłość siebie, spowalniają rozwój, utrudniają relacje. Stanowią symptom duchowej krótkowzroczności, a nawet ślepoty.

Zamiast egocentrycznie koncentrować się na sobie i zazdrościć innym, możemy odkrywać i rozwijać własne bogactwo. Nie ma ludzi niczym nieobdarowanych przez Boga. Zamiast korygować innych lub pomniejszać ich zdolności czy osiągnięcia, możemy uważniej przyjrzeć się sobie i z pomocą łaski wydobyć ukryte w nas dobro. Warto prosić na modlitwie o sprawny, duchowy wzrok. By odkryć najpierw własną tożsamość i Boży pomysł na jej realizację. By ucieszyć się tym, kim jesteśmy i tym, co mamy. By z wdzięcznością wejść w postawę służby. Dobro pomnaża się, gdy jest dzielone. Najlepiej bezinteresownie. Im hojniej dajemy, tym więcej otrzymujemy.

„Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło” – mówi dzisiaj Pan Jezus. Skarbiec to rzeczy i osoby, które cenię, o które zabiegam, na których mi zależy. To moje przywiązania, pragnienia i wybory. To motywy moich działań, również te najskrytsze.

Jakie dobro wydobywam dziś ze skarbca serca? Z kim się nim dzielę? Czy dbam o to, by usuwać z własnego oka belkę porównywania się z bliźnimi? A jeśli już muszę się z kimś porównywać, to czy tą osobą jest Jezus? Patrząc na Niego, przeglądam się w Prawdzie. Poprawiam jakość widzenia, uczę się postrzegać siebie i innych tak jak On. Zawsze z miłością. Odrzucając grzech, nigdy grzesznika. Skupiając się na dobru, pielęgnując je i doceniając. Choćby wydawało się czasem, że zło jest w przewadze… Zgodnie z dewizą św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12, 21). Amen.

Komentuj 💬

Zostaw komentarz