Komentarz do Liturgii Słowa na 2. niedzielę Wielkiego Postu (28 lutego 2021) – ks. Grzegorz Mazur

𝑷𝒊𝒆𝒓𝒘𝒔𝒛𝒆 𝒄𝒛𝒚𝒕𝒂𝒏𝒊𝒆 (Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18)

𝑷𝒔𝒂𝒍𝒎 (Ps 116B (115), 10 i 15. 16-17. 18-19 (R.: por. Ps 116A [114], 9))

𝑫𝒓𝒖𝒈𝒊𝒆 𝒄𝒛𝒚𝒕𝒂𝒏𝒊𝒆 (Rz 8, 31b-34)

𝑨𝒌𝒍𝒂𝒎𝒂𝒄𝒋𝒂 (Por. Mt 17, 5)

𝑬𝒘𝒂𝒏𝒈𝒆𝒍𝒊𝒂 (Mk 9, 2-10)

Abraham. Pierwszy z Patriarchów, praojciec Izraela. Nasz ojciec w wierze. W dzisiejszym pierwszym czytaniu Bóg mówi do niego: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę” (Rdz 22,2). Dobrze znamy tę historię: Abraham posłusznie bierze z sobą Izaaka, kładzie go na wskazanym przez Pana pagórku i sięga po nóż… Do akcji wkracza jednak Boży Anioł i powstrzymując Abrahama wskazuje na ofiarę zastępczą: barana uwikłanego rogami w zaroślach.

Dlaczego Pan Bóg posunął się do tak okrutnej próby? Przecież znał serce Abrahama i mógł być pewien jego wierności. O co w tym wszystkim chodzi? Niemal odruchowo stawiamy sobie te pytania, a nasza wyobraźnia podsuwa nam pełne przemocy obrazy Abrahama obezwładniającego przerażonego Izaaka, wiążącego go i kładącego na drwach ofiarnych. Przecież to barbarzyństwo!

Zapytajmy, jak było naprawdę. „Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego, Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili”. Kto niesie drwa na ofiarę? Izaak. Co to oznacza? Że był silniejszy niż jego bardzo podeszły już w latach ojciec. Drwa ofiarne nie należały do lekkich, więc Izaak musiał być stosunkowo silnym nastolatkiem. Abraham był zbyt słaby, by je nieść, dlatego włożył je na syna. Nie mógł siłą zmusić Izaaka do stania się żertwą ofiarną, ponieważ był od niego fizycznie słabszy. Izaak dobrowolnie wnosi na górę drwa ofiarne, w posłuszeństwie i wolności pozwala ojcu, aby go związał i jest gotów umrzeć dla Pana.

Tylko raz jeden w całym Piśmie Świętym wydarzyła się podobna historia. Miała miejsce na Kalwarii, kiedy nasz Pan, Jezus Chrystus, dobrowolnie niósł drzewo krzyża i złożył na nim z siebie ofiarę za nas i nasze grzechy. Ofiara Izaaka to Kalwaria Starego Testamentu. Jezus jest nowym Izaakiem, a tak naprawdę kimś znacznie większym od Izaaka, ponieważ jest Bogiem Wcielonym, który nie tylko posłusznie współpracuje ze swoim Ojcem, ale rzeczywiście umiera na „drwach ofiarnych” Krzyża. Jest barankiem ofiarnym, barankiem Bożym, który na Krzyżu pokonał śmierć i zgładził grzech świata.

O co więc chodzi w tym rzekomo okrutnym i barbarzyńskim Bożym wezwaniu Abrahama do ofiary z Izaaka? Na pewno nie o samą próbę. Na pewno nie o jakieś upewnianie się co do spraw, których Pan Bóg był już dawno pewien. W świetle całej Biblii, Bóg zaprasza Abrahama do udziału w tym samym rodzaju ofiary, którą On sam złoży z siebie wiele wieków później, po to by ocalić ludzkość od skutków grzechu i śmierci oraz przywrócić jej błogosławieństwo.

Pan Jezus zachęca do ofiarnego życia każdego z nas. W ten sposób Go naśladujemy. Wszyscy chrześcijanie zaproszeni są do składania duchowych ofiar z trudów, cierpień, niepowodzeń… Czasem trzeba też poświęcić dla Pana coś ważnego: pracę, zarobek, bliską relację, zrezygnować z małżeństwa, jak w przypadku osób zakonnych i księży. Czy znam granice własnej ofiarności? Czy pracuję nad nimi w posłuszeństwie Panu? Czy nie uciekam od Bożego głosu, który zachęca mnie do ofiary? Czy aktem woli łączę składane przez siebie ofiary z Ofiarą Jezusa? W optyce Ewangelii nie ma szczęścia i spełnienia bez ofiarnego dawania siebie w darze, bez miłości, która – tak jak ojcowska miłość Abrahama – gotowa jest dla Boga przewartościować wszystko. O taką miłość dla nas ufnie dziś prośmy.

Zostaw komentarz