Komentarz do Liturgii Słowa na 5. niedzielę zwykłą – ks. Grzegorz Mazur

1. czytanie (Iz 6, 1-2a. 3-8)
Powołanie proroka

Psalm (Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 4-5. 7e-8 (R.: por. 1c))
Wobec aniołów psalm zaśpiewam Panu

2. czytanie (1 Kor 15, 1-11)
Świadectwo Pawła o zmartwychwstaniu Chrystusa

Aklamacja (Mt 4, 19)
Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia na dziś

(Łk 5, 1-11)
Cudowny połów ryb i powołanie apostołów

Czasem zdarza nam się rozmawiać z drugim człowiekiem bez osobistego zaangażowania. Niby słuchamy, ale sercem jesteśmy daleko. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, kiedy nasza głowa zaprzątnięta jest innymi sprawami albo ze względu na silne emocje, które właśnie przeżywamy. Skupiamy się więc na sobie bardziej niż na naszym rozmówcy i jego słowach. Taki jest w dzisiejszej Ewangelii św. Piotr: zmęczony i senny (całą noc łowił ryby), niezadowolony i zniechęcony (nic nie złapał). Płucze sieci i marzy, by wreszcie położyć się spać. Wtedy podchodzi do niego Jezus i mówi: „potrzebuję twojej łódki i twoich rąk, odbij od brzegu, będę nauczał…” Trudno o gorszy moment na taką prośbę z perspektywy Piotra. Pan Jezus bez znieczulenia wkracza w jego codzienne sprawy i po ludzku burzy ich porządek. Podobno, kiedy św. Jan Paweł II z kimś rozmawiał, to tak jakby tylko ten człowiek istniał na świecie. Taki jest dziś Jezus wobec Piotra: cały dla niego i z nim. Dlatego Piotr, wbrew sobie, odbija od brzegu i słucha nauczania Mistrza, które z pewnością nie było krótkie.

Po skończonej nauce Pan prosi Piotra po raz drugi: „wypłyń na głębię i zarzuć sieci na połów”. Nie wiadomo, jak Piotr to zrobił, że nie wybuchnął. Po pierwsze, co to w ogóle za prośba? Nikt nie łowi ryb w środku dnia. Piotr wie, że jeśli wypłynie, narazi się na pośmiewisko. Po drugie, on naprawdę zasłużył już na odpoczynek… Mimo to posłuchał Pana: „na Twoje słowo zarzucę sieci”. I wtedy stał się cud – złowionych ryb było tak wiele, że ani sieci, ani łodzie nie mogły ich pomieścić. Widząc reakcję Piotra, Jezus kieruje do niego trzecią prośbę: „nie bój się!” Ten cud to jeszcze nic, „odtąd ludzi będziesz łowił”. Uczynię cię kimś, kim nigdy nie mógłbyś stać się sam z siebie i o własnych siłach.

Trzy prośby, które słyszy dziś Piotr, Pan Jezus wypowiada także do nas. Wsłuchajmy się w nie z wiarą i zaangażowaniem, odpowiedzmy szczerze, choćby wbrew sobie i mimo różnych „ale”, które mogą się w nas pojawić. Pierwsza prośba: pozwól mi wkroczyć w twoją codzienność, przyjść do spraw, które cię zajmują, do twojej pracy i odpoczynku… Druga prośba: wypłyń na głębię i zarzuć sieci. Zrób to, co i tak robisz, ale na moje słowo, w momencie, który może wydawać ci się najmniej odpowiedni. Choćbyś był już mocno zmęczony, smutny i zniechęcony. Użycz mi swojego czasu i swoich rąk, a Ja zajmę się resztą. Trzecia prośba: nie bój się! Mam dla ciebie coś, co wykracza poza twoją zdolność przewidywania, coś, o czym nawet nie marzysz. Zrezygnuj ze szczęścia na własną miarę, bo ja chcę Ci dać o wiele, wiele więcej…

Te trzy prośby Jezusa to wprowadzenie do chrześcijańskiej duchowości. Często życie duchowe zaczyna się od takiego spotkania z Panem, jakie miał św. Piotr: poczuł się jedyny, potrzebny, najważniejszy na świecie… Dlatego przestał celebrować swoje zmęczenie i niepowodzenie… Zaangażował się, odpowiadając uczciwie na usłyszane Słowo; „zostawił wszystko”, uwierzył Panu i wybrał życie z Nim. Amen.

Komentuj 💬

Zostaw komentarz