Komentarz do Liturgii Słowa na 3. niedzielę Adwentu, o. Grzegorz Mazur OP

Ewangelia (Mt 11, 2-11)

Na Chrystusie spełniają się proroctwa

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».

 

 

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi o sobie, że jest Bogiem wrażliwym, bliskim, troskliwym, dostępnym i zaangażowanym. Bogiem, któremu zależy na człowieku oraz jego zbawieniu i szczęściu. Jezus spędza z ludźmi całe dnie i służy im – uzdrawia z chorób, przywraca wzrok, wskrzesza z martwych, uwalnia od złych duchów. Komu by się tak chciało? Dzień w dzień. Nie myśleć o sobie i dawać tyle dobra innym?

Bóg nie męczy się dawaniem. Tylko On potrafi obdarowywać tak, by nie żądać nic w zamian. Jest Miłością czystą, czyli całkowicie ukierunkowaną na dar z Siebie. W przeciwieństwie do nas. Ludzka miłość – z definicji ograniczona i zraniona grzechem – dojrzewa nie tylko w ofiarnym czynieniu dobra bliźnim, ale przede wszystkim w tym, na ile potrafi czerpać, najlepiej wprost od Boga i ludzi, którzy żyją przy Nim. Jeśli ktoś jedynie daje i daje, zaniedbując siebie i własną duchową kondycję, to wcześniej czy później doświadczy zniechęcenia i wypalenia. Kochając, uczymy się brać – odnawiać duchowe zasoby i siły, przyjmować Miłość, która nie jest z nas. W przeciwnym razie utkniemy w niedojrzałości i interesowności. A stąd już krótka droga do zgorzknienia, zagubienia lub utraty wiary.

„Błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we mnie” – mówi dzisiaj Pan Jezus. Nowy Przekład Dynamiczny oddaje te słowa nieco inaczej: „Szczęśliwy i błogosławiony jest ten, kto nie odpadnie, lecz – bez względu na wszystko – wytrwa w zaufaniu do mnie”.
W komentarzu wyjaśniającym czytamy, że greckie słowo „skandalidzo” (odpaść) ma dwa znaczenia: „upadek wskutek potknięcia się albo skłonienie kogoś do zwątpienia i odpadnięcia”. Dalej, „czasownik ten pochodzi od rzeczownika „skandalon”, który oznacza zastawioną pułapkę, a dokładnie tę jej część, która uruchamia potrzask”.

Jako chrześcijanie doświadczamy niekiedy duchowej pułapki, polegającej na zaniedbaniu ewangelicznie rozumianej miłości siebie. Żyjemy jak w potrzasku, bo nie chcemy albo nie umiemy przyjmować Miłości od Pana, tak by to Nią – a nie tylko po ludzku – kochać siebie i bliźnich. Pojawiające się wtedy trudności i niepowodzenia osłabiają zaufanie wobec Boga, co z kolei skutecznie okrada nas z radości i siły, jakich przykład widzimy u Jana Chrzciciela.

Kiedy uczniowie Jana pytają Jezusa, czy jest Mesjaszem, ten nie odpowiada wprost. Posługuje się proroctwem Izajasza, które właśnie w Nim się spełnia. Zostawia słuchaczom wybór: mogą uwierzyć albo nie. Podobnie w naszym życiu: nie zawsze dostajemy jednoznaczną odpowiedź, kiedy pytamy o coś na modlitwie. Bóg za bardzo nas szanuje, by cokolwiek narzucać. Nie po to dał nam wolność, by ją ograniczać. Dysponujemy nią, aby móc świadomie decydować o tym, jak chcemy żyć, komu wierzyć i ufać.

Dzisiejsze Słowo zaprasza nas do wyboru najlepszej opcji. Słyszymy o tym, jaki jest Bóg, co dla nas robi i jak możemy osiągnąć szczęście (błogosławieństwo) w relacji z Nim. To Dobra Nowina, która – przyjęta i przeżyta – rezonuje w ludzkim sercu głęboką i trwałą radością. Właśnie dlatego trzecią niedzielę Adwentu Kościół nazywa „Gaudete”, od pierwszych słów antyfony otwierającej liturgię Mszy Świętej:
„Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko!”.
Amen.