Młoda moralność

Tożsamość ludzka gra pierwsze skrzypce w charakteryzacji moralnej danej osoby. Wychowanie, poglądy, otaczające środowisko, wartości zdecydowanie wpływają na kształt decyzji.

Dążąc do przyjaznego społeczeństwa powinniśmy kierować się dobrem. Motywujące byłoby to, aby każdemu żyło się dobrze i miał odpowiednią przestrzeń do wyrażania siebie, jednak w taki sposób, żeby nikogo nie urazić. Sama moralność jest pojęciem złudnym, a jednak stanowi pewien trzon kształtujący postawy.

Jak dobrze wiadomo często występują różne konflikty nacechowane różnorodnością oraz przejawem braku miłości i zrozumienia. Niestety tak jest i mogę stwierdzić, że na pewno cały czas tak będzie. Ten tekst zatytułowałem młoda moralność, ponieważ upatruję w tym sformułowaniu pewną konsekwencję narastającej globalizacji wraz z poprawnością. Oczywiście generalizowanie, co za tym idzie „szufladkowanie” jest dość irytujące, nie mniej rzeczywistość jest taka, że wraz z otwartością świata tracimy własną suwerenność. Młoda moralność charakteryzuje się tym, że coraz to kolejne wyrazy przyzwoitości są obalane jako niepasujące do tego świata.

Życie chrześcijańskie ma pewną niezbywalną istotę. Właśnie w niej zamknięte są sekwencje natury ludzkiej. Moralność w tym przypadku dotyka wszystkich sfer oraz wrażliwości. Moralność chrześcijańska jest konsekwencją dobrego życia w przyjaźni z Bogiem i jego nauką. Ta konsekwencja nie musi wcale być w opozycji do młodej moralności. Mimo, że wbrew wszystkim pozorom są one sobie przeciwne, to w wyniku postawienia na miłość i zrozumienie jesteśmy w stanie dojść do porozumienia.

Świat bywa brutalny i nie idzie na kompromisy. W takim przypadku zostajemy postawieni przed pewnym faktem, który mocno ogranicza proces realizacji wspólnych celów. Jednak mimo tych wszystkich przeciwności cały czas jesteśmy w sytuacji, kiedy nasza moralność powinna popychać nas do coraz to odważniejszych zachowań, mających na celu wprowadzanie dobra i pokoju.

Chrystus jako nasz Mistrz jest drogą wiodąca do świętości, pełni życia. Odrzucenie Jego nauczania skutkuje poważnym naruszeniem warunków bycia w dobrej relacji z Bogiem. Odchodzenie od przynależności chrześcijańskiej staje się coraz bardziej popularne. Dzieje się tak, jednak wcale nie musi. Wystarczy, abyśmy wszyscy, którzy rzeczywiście chcemy być uczniami Boga podążali za światłem, które wyznacza i świadczyli o tym w środowisku, którym przebywamy.

Autor: Wojtek Laskowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.